Odszedł adoptowany Korner…

Czerwiec okazał się dla nas wyjątkowo trudnym miesiącem. Wielu naszych podopiecznych i przyjaciół odeszło za Tęczowy Most, pozostawiając po sobie smutek, tęsknotę i pustkę, której nie da się łatwo wypełnić.

Korner był jednym z tych wyjątkowych psów, które miały szczęście trafić do kochającego, wymarzonego domu. Był ważną częścią swojej rodziny i pozostawił po sobie wiele pięknych wspomnień. Tak pożegnał go jego opiekun… ❤️

Korner [*] 06.06.2026 Żegnaj psijacielu!

Korner, piesku… Bardzo cierpię po Twoim odejściu, ale cieszę się, że odszedłeś cichutko we śnie, na ulubionym kocyku wśród zabawek. Jestem wdzięczny, że tego dnia najpierw o świcie jak zwykle obudziłeś mnie szturchając łapką i mogliśmy się uściskać przed wyjściem do ogrodu. Jest mi lżej, bo nadal jesteś przy mnie, choć zimna urna to nie Twój gorący język… Umieściłem ją pośród Twoich zabawek i zdjęć w kąciku pamięci.

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie w Gaju. Byłeś wycofany, jakby zainteresowany tylko jak najdłuższym spacerem w lesie. Później przekonałem się, że jak na 10-latka masz dobrą kondycję podczas długiego przedadopcyjnego spaceru, a na placu psich zabaw młodniejszesz i szalejesz za piłeczkami jak szczeniaczek.

Byłeś ze mną od 17.03.2023 r. jako mój pierwszy pies i prawie równolatek stosując przelicznik psich 10 lat do ludzkich 55. Od początku pokazywałeś charakter i nieustępliwość, np. kiedy podczas pierwszego wejścia do domu na wsi dorwałeś się do połówki kostki masła i uzupełniłeś niedobór witamin 😉

Pierwsze dwa letnie wyjazdy do Karpacza udowodniły, że byłeś wspaniałym towarzyszem, grzecznym w podróży i podczas wizyt w restauracjach oraz wytrzymałym wędrowcem na karkonoskich szlakach od Zapory do Schroniska na Przełęczy Okraj oraz do Schroniska Odrodzenie na Przełęczy Karkonoskiej. Byłeś z nami w Samotni, przy Strzesze Akademickiej, na Słoneczniku i Pielgrzymach. Mocno przytulony spokojnie zniosłeś wjazd kolejką na Kopę i doszedłeś z nami na Śnieżkę!

Kiedy wystraszony przez fajerwerki instynktownie uciekłeś spod drzwi domu przez podkop pod płotem 31.12.2024 r., przez 5 godzin szukałem Cię w lesie razem z licznymi znajomymi ze wsi z grupy na Facebooku. Wróciłeś po 17 godzinach włóczęgi, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Dzięki czujności znajomych wyszedłem Ci naprzeciw, a Ty zamiast się ucieszyć, jakbyś się wstydził i obawiał reprymendy. Ważne, że nic złego się nie stało, bo miałem już czarne myśli…

Przed rokiem Twoje serduszko zaczęło szwankować w połowie lipca, podczas upałów. Po wizycie u weterynarza i rozpoczęciu leczenia zrozumiałem, dlaczego częściej odpoczywałeś i nie wskakiwałeś do jeziora za rzucanymi patykami, co wcześniej uwielbiałeś. Później na szczęście leczenie dało efekty i znowu mogłeś się kąpać i biegać za piłeczkami, ale już bardziej spokojnie.
Byłeś bardzo przyjazny dla wszystkich spotykanych na spacerach piesków oraz ich opiekunów. Wesoło merdałeś ogonkiem nawet do obcych ludzi, których spotykaliśmy u weterynarza. Tylko samego Pana Miłka, który bardzo Cię lubił i skutecznie leczył, ugryzłeś podczas pierwszej wizyty i próbowałeś za każdym razem, dopóki starczało Ci sił… Uparcie warczałeś podczas osłuchiwania serduszka, nie zważając na Jego dobre rady i moją troskę. Ostatnie tygodnie to częste wizyty u weterynarza, żeby kontrolować serduszko i podawać kroplówki, bo straciłeś apetyt i chudłeś, choć zachowałeś wigor i do końca okazywałeś radość na mój widok…

Po wysłuchaniu wywiadu z Panem Grzegorzem z Gaju pt. „Po stracie psa – Wspólne popołudnie TVP3 Poznań 18.06.2026” https://www.youtube.com/watch?v=E1xxIVCBFps jestem pewien, że odszedłeś tak, żebym nie miał traumy związanej z podejmowaniem decyzji o dalszym leczeniu Ciebie i żebym nie obawiał się adoptować za jakiś czas kolejnego gajowego psiaka.

Żegnaj psijacielu! Na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci! Baw się i hasaj wesoło za tęczowym mostem!
Robert

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *