Poznajcie historię Fuksa – psa uratowanego z łańcucha

Kilka dni temu otrzymaliśmy prośbę o pomoc. Prośba trafiła do kilku fundacji — nigdzie natomiast nie było miejsca – nikt nie miał możliwości, by zabrać psa.

Jego właścicielka zmarła miesiąc temu. A pies został… Został sam na posesji, przypięty łańcuchem do budy — a właściwie jej atrapy. Żył tylko dlatego, że sąsiad zmarłej osoby dokarmiał go, nie pozwalając, by umarł z głodu. Historia powtarzana zbyt często: umiera człowiek, zostaje zwierzę. Zwierzę, którego nikt nie chce.

Nie zastanawialiśmy się długo. Podjęliśmy decyzję — pomożemy. Trzeba było działać szybko, bo prognozy pogody zapowiadały kilkunastostopniowe mrozy. Ten pies mógł ich po prostu nie przeżyć.

Gdy po niego przyjechaliśmy, bez wahania wskoczył do samochodu. Był radosny, jakby wiedział, że właśnie zaczyna się dla niego coś nowego. Coś lepszego. Nie miał nawet imienia. Dziś ma — Fuks. Bo… fuksnęło mu się. I chyba nie musimy tłumaczyć, dlaczego to imię pasuje idealnie.

Od kilku dni Fuks jest już w schronisku, gdzie przechodzi kwarantannę. W tym czasie zostanie zaszczepiony i odrobaczony, a my zadbamy o to, by odzyskał spokój i poczucie bezpieczeństwa. Jesteście ciekawi, jakie będą dalsze losy Fuksa? Obserwujcie nasze media — na pewno damy Wam znać, co u niego i co przyniesie przyszłość!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *